RSS
środa, 10 stycznia 2018

Przygotowania do dużego konkursu skrzypcowego idą. Przejawiają się głównie w natężeniu emocji skrzypaczki, niekoniecznie przekładającym się na kwestie merytoryczne. Napięcie zauważyć można również u pani profesor, ewidentnie zaangażowanej w powodzenie akcji, jeśli nie przynajmniej w wyjście z niej z jako taką twarzą. I gdy jedna z ostatnich lekcji trwa, w miarę inspirowania i korygowania wykonania przez ucznia zmieniają się kolory twarzy i innych widocznych części ciała u mistrza. Córeczka gra, uwzględniając co poniektóre wskazania, sekwencja finałowa utworu rośnie wraz poziomem ewidentnie cholerycznego temperamentu profesorskiego i osiąga swój punkt kulminacyjny w ostatnim akcencie koncertu i... nagle zalicza wstrząsający zwrot, gdyż zostaje porzucona na rzecz niespodziewanego i rzeczowego zainteresowania się córeczki:
- A kiedy została założona ta szkoła?
- Uch... - wyrywa się machinalnie kolejnej uczennicy pani profesor, już rzetelnie przygotowanej do następującej po naszej lekcji.
Ja dyskretnie zjeżdżam z krzesła.
Pani profesor osiągając kolory skrajne próbuje zachować względny spokój i opanować sytuację:
- Dominiko, są na ten temat publikacje, możesz się z nimi zapoznać. Szkoła powstała po wojnie, mieściła się początkowo w innym budynku, dopiero po latach otrzymała ten. Nie wiem czemu interesujesz się tym właśnie teraz, chciałabym żebyś się jednak skupiła przez chwilę jeszcze...
- Tak tylko chciałam wiedzieć - ciągnie beztrosko skrzypaczka - bo zastanawiam się ile roboty było z przygotowaniem tych wszystkich wizytówek i karteczek na drzwi...

10:44, mammouth
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 stycznia 2018

Nowy rok przyniósł pierwszy konflikt. Telewizji z radiem, czyli widza ze słuchaczem. I odwrotnie. Jako że jest to jedyny dzień, w którym jedyne takie radio nadaje po kolei wszystkie najlepsze piosenki wszech czasów, skutecznie bronię się przed telewizyjną inwazją SKOKÓW. Zgadzam się jednak na kompromis w postaci nietypowego połączenia obrazu z dźwiękiem, z a jakże komentarzem:
- Dziś jak każdy porządny Trójkowicz przyjmiemy sprawdzoną metodę pt. co innego widzisz, co innego słyszysz - ogłaszam urządzając się wygodnie na sofie, w tyle głowy mając wspomnienie egzegetyczne komentarza, sięgające czasów wydawałoby się minionych.
- Dobra - urządzając się obok wchodzi w układ córeczka, mając jednak własną jego, hm, wizję - to umawiamy się tak, że ja słucham skoków, a widzę twoją nogę.

Moją nogę, mówisz...

10:34, mammouth
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 grudnia 2017

Po tym jak z niemałym trudem udało mi się kupić ulubiony gatunek najbrzydszych jabłek na świecie, radośnie ćwiartuję od razu większą część i dzielę się z córeczką. Czeka mnie jednak niespodzianka, gdyż jabłuszka poza najbrzydszą skórką gatunkową prezentują wewnętrzne plamki. Wykrawając uprzedzam córeczkę na wszelki wypadek, że przejmować się nie trzeba. Tymczasem każda okazja jest doskonała do tego by coś niewinnie wtrącić:
- A nic mi nie zrobią te plamki? - Ma prawo pytać ktoś, komu jedzenie potrafi coś zrobić. Wcinając ze smakiem pyta w sposób niezwykle przewrotny, czyli sobie właściwy. - Nie dostanę wysypki?

11:45, mammouth
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 grudnia 2017

- Musimy kupić jakiegoś xboxa z czymś tam w media za jakiś tysiąc złotych - obwieszcza tonem decyzyjnym córeczka, objawiająca swego rodzaju obeznanie.
- Dlaczego mielibyśmy to robić? - Nie mając się nigdy dotąd za fanów tego typu rozrywki chcielibyśmy z tatusiem wiedzieć, dlaczego musimy pozbyć się jakiegoś hipotetycznego tysiąca. 
- Bo mówili, że jak się kupi, to dostaje się 27 ksiąg komiksów z Tytusem. - Nie od dziś wiadomo, że córeczka lubi czytać. Różne formy. - Możemy kupić, a potem zaraz sprzedać i zostaną nam komiksy! - Niewinnie wyglądająca dziesięciolatka okazuje się zwierzęciem rynkowym, któremu nie sposób odmówić zarówno pomysłowości (jak zdobyć), jak i znajomości istoty rzeczy (bez sensu). Podczas gdy ja oddaję się przemyśleniom nad jednym i drugim, tatuś, pozornie niezaangażowany emocjonalnie w temat, wyjeżdża z ekonomią przepracowaną i nieco bardziej przyziemną:
- A nie możemy po prostu kupić samych tych 27 komiksów? Wyjdzie chyba taniej...

20:41, mammouth
Link Dodaj komentarz »

- Chyba wiem już dlaczego tak lubię tego Tytusa - rzucam znienacka po całym dniu zamęczania w pracy mojej Imienniczki kolejną z serii reklam. - Bo jest niezwykle do mnie podobny.
- A w czym? - Moim dictum nieuchronnie zaciekawia się ciekawa życia córeczka.
- A w tym: Ja drona! - Stwierdzam, o tyle wiernie z oryginałem, co samokrytycznie. I nawet nie potrzeba szczególnie głębokiej refleksji by wiedzieć, że to prawda. Ale na tym nie kończy się dialog, gdyż prowadzę go z godnym, i jak się okazuje, również zdolnym do samokrytyki rozmówcą.
- A do mnie też jest. W tym - prezentując najwierniej z oryginałem jak to tylko możliwe - No nie mogłem się powststtszsstrzymać.

Fakt. I w tym to do mnie chyba również.

17:35, mammouth
Link Dodaj komentarz »

- Ja drona! - Wypalam nagle zupełnie od rzeczy, na fali upodobania w najnowszej serii reklam radiowych, z niejakim Tytusem w roli głównej.
- Ale że co? - Dziwi się nie kto inny jak córeczka, która uważnie rejestrując świat, akurat tego jego wycinka nie miała okazji poznać.
- Nie, musisz posłuchać, bo ja spalę. - Przyznaję uczciwie, dorzucając na wszelki wypadek - Ja drona!
- A ja koparkę - można i nie wiedzieć o co chodzi, podczas gdy każda okazja jest dobra, by swą obecność zaznaczyć, ten akurat motyw zdaje się być napływowym z innej z reklam.
- Ja drona - trzymam się roli.
- A ja ciężarówkę.
- Ja drona. - Zabawa trwa, ale do czasu:
- A ja twojego drona!

14:57, mammouth
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 listopada 2017

- Wiesz, mamusiu, co jest bardzo ciekawe? - Nie wiem czy wiem, ale na pewno ciekawsze jest to od denerwowania się porannym korkiem, w którym tkwimy i prawie na pewno spóźnimy się tam, gdzie nie powinnyśmy. Mój pasażer natomiast nie marnuje cennego czasu i wysnuwa ciekawe wnioski z życia. Mamutów. I nie tylko.
- Ciekawe jest to... - ciągnie ochoczo córeczka niezrażona brakiem mojej reakcji, spowodowanym przez spowolnione reflektowanie nad sensem pytania - ... że jak kobiety się denerwują, to mężczyźni je uspokajają, jak wujek Darek ciocię Justynkę, a jak mężczyźni się denerwują, to kobiety wnerwiają ich jeszcze bardziej...

Chyba muszę się niektórym aspektom życia przyjrzeć bardziej.

20:19, mammouth
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 listopada 2017

- I co mówiła dziś pani profesor? - Zagajam po kolejnej lekcji skrzypiec, nieco zabarwionych emocjonalnie ostatnio.
- A nic. Tylko, że nie mam być taki Penderecki - relacjonuje beztrosko córeczka, niewiele robiąca sobie z ostatnich zabarwień.
- A nie wiesz co mogła mieć na myśli? - Aż takim znawcą obszaru tematycznego nie jestem i nie za dobrze rozumiem metaforę. W zasadzie nie rozumiem wcale. Na szczęście szybko zostaje mi wyjaśniona i mogę cieszyć się swego rodzaju oświeceniem:
- No, żebym nie grała g zamiast gis, f zamiast fis i takie tam. 

Po zastanowieniu widzę pewną smugę światła rzuconą na temat muzyki współczesnej.

21:23, mammouth
Link Dodaj komentarz »

- Cześć, jestem Robert, a ty? - Przywitał nas jeden z gości specjalnych wielkiej imprezy z książkami, którą my jako zapaleni czytelnicy również zdecydowaliśmy się odwiedzić. I widząc pana Roberta, który ze szczerą sympatią i zainteresowaniem zwracał się do każdego kolejnego przedstawiciela wielkiej kolejki pragnących zamienić z nim słowo, czy po prostu poprosić o podpisanie promowanej przez niego książki, dołączamy do kolejki i my. Gdy dołączyłyśmy książek już jednak nie było, ale chętni tak.

- A ja Dominika - przedstawiła się nieco speszona Dominika, dzierżąc w dłoni notatnik z okładką Star Wars, w której uprzednio specjalnie przygotowana została strona na autografy. Z zakłopotaniem przeprosiłam pana Roberta za formę, która na nim jednak wywarła wrażenie zupełnie przeciwne niż mogłaby, bowiem na widok strony serdecznie się ucieszył:
- O, widzę, że masz już jakieś autografy, to są mamy i taty, tak? A masz jeszcze jakieś inne? Nie masz? I ja będę pierwszy, obok mamy i taty? No to naprawdę jestem zaszczycony i z największą przyjemnością ci się wpisuję - ciągnął pan Robert, po czym zapisał mojej córeczce stronę prawie całą, dorysowując jeszcze na koniec coś sympatycznego, podczas gdy ja, po natychmiastowym przełamaniu wstępnej konfuzji, wykonując córeczce z autorem pamiątkowe zdjęcie upewniam się co do tego, że ludzie są fajni.

Niestety, zwykle nie zdobywam się na takie opinie zmierzając rano samochodem do pracy.

21:10, mammouth
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 października 2017

Trudny czas w życiu mamutów, nie tylko z powodu zwierząt. Ale właśnie one przykuły ostatnio uwagę obciążonej myślami córeczki:
- A wiesz, mamo, że było głosowanie i nasza klasa zdecydowała, że będziemy miały świnkę morską?
Nie wiedziałam. Wiem natomiast, że z powodów obiektywnych nie zaopiekujemy się nią przez wakacje.
- A klasa szósta ma już swojego kraba. Miss Margaret zdecydowała, że będzie siedział sam przez tydzień w Conversation Room, bo jak stwierdziła Julka, krabcio ma stresa. 

Na samą myśl o tygodniu w takim room jestem pełna optymizmu co do owoców. Tego samego dnia mam jednak okazję dowiedzieć się czegoś więcej:
- A wiesz jakiego jest koloru ten krab? - Zagaduje mnie córeczka już prawie przez sen, przełamując swój smutek, a przy okazji nieco i mój. - Jest zgniłozielony. Tak jak jego woda.

18:39, mammouth
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35