RSS
środa, 15 listopada 2017

- I co mówiła dziś pani profesor? - Zagajam po kolejnej lekcji skrzypiec, nieco zabarwionych emocjonalnie ostatnio.
- A nic. Tylko, że nie mam być taki Penderecki - relacjonuje beztrosko córeczka, niewiele robiąca sobie z ostatnich zabarwień.
- A nie wiesz co mogła mieć na myśli? - Aż takim znawcą muzyki współczesnej nie jestem i nie za dobrze rozumiem metaforę. W zasadzie nie rozumiem wcale. Na szczęście szybko zostaje mi wyjaśniona i mogę cieszyć się swego rodzaju oświeceniem:
- No, żebym nie grała g zamiast gis, f zamiast fis i takie tam. 

Że niby będąc takim nie trzeba?

21:23, mammouth
Link Dodaj komentarz »

- Cześć, jestem Robert, a ty? - Przywitał nas jeden z gości specjalnych wielkiej imprezy z książkami, którą my jako zapaleni czytelnicy również zdecydowaliśmy się odwiedzić. I widząc pana Roberta, który ze szczerą sympatią i zainteresowaniem zwracał się do każdego kolejnego przedstawiciela wielkiej kolejki pragnących zamienić z nim słowo, czy po prostu poprosić o podpisanie promowanej przez niego książki, dołączamy do kolejki i my. Gdy dołączyłyśmy książek już jednak nie było, ale chętni tak.

- A ja Dominika - przedstawiła się nieco speszona Dominika, dzierżąc w dłoni notatnik z okładką Star Wars, w której uprzednio specjalnie przygotowana została strona na autografy. Z zakłopotaniem przeprosiłam pana Roberta za formę, która na nim jednak wywarła wrażenie zupełnie przeciwne niż mogłaby, bowiem na widok strony serdecznie się ucieszył:
- O, widzę, że masz już jakieś autografy, to są mamy i taty, tak? A masz jeszcze jakieś inne? Nie masz? I ja będę pierwszy, obok mamy i taty? No to naprawdę jestem zaszczycony i z największą przyjemnością ci się wpisuję - ciągnął pan Robert, po czym zapisał mojej córeczce stronę prawie całą, dorysowując jeszcze na koniec coś sympatycznego, podczas gdy ja, po natychmiastowym przełamaniu wstępnej konfuzji, wykonując córeczce z autorem pamiątkowe zdjęcie upewniam się co do tego, że ludzie są fajni.

Niestety, zwykle nie zdobywam się na takie opinie zmierzając rano samochodem do pracy.

21:10, mammouth
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 października 2017

Trudny czas w życiu mamutów, nie tylko z powodu zwierząt. Ale właśnie one przykuły ostatnio uwagę obciążonej myślami córeczki:
- A wiesz, mamo, że było głosowanie i nasza klasa zdecydowała, że będziemy miały świnkę morską?
Nie wiedziałam. Wiem natomiast, że z powodów obiektywnych nie zaopiekujemy się nią przez wakacje.
- A klasa szósta ma już swojego kraba. Miss Margaret zdecydowała, że będzie siedział sam przez tydzień w Conversation Room, bo jak stwierdziła Julka, krabcio ma stresa. 

Na samą myśl o tygodniu w takim room jestem pełna optymizmu co do owoców. Tego samego dnia mam jednak okazję dowiedzieć się czegoś więcej:
- A wiesz jakiego jest koloru ten krab? - Zagaduje mnie córeczka już prawie przez sen, przełamując swój smutek, a przy okazji nieco i mój. - Jest zgniłozielony. Tak jak jego woda.

18:39, mammouth
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 października 2017

Nie wszyscy wiedzą, ale lekcje gry na skrzypcach wcale nie są nudne. Wzbudzają emocje. Bardzo silne. 

Spędzamy sobie z córeczką pewnego dnia czas w naszej ulubionej szkole muzycznej i rozmawiamy o różnych sprawach, między innymi o tym, co zrobić, by pani profesor nie musiała krzyczeć.
- Słuchaj, a gdybyś tak pewnego dnia zaryzykowała i zrobiła tak jak chce pani profesor, po prostu nauczyła się i zagrała. - Namawiam znienacka, z pewnego rodzaju naiwnym przekonaniem. Ale nie tylko. - Co ci szkodzi. Spróbuj, a zobaczymy jak będzie. Co ty na to? - Córeczka, której zastyga na ustach zwyczajowe odpysknięcie, obdarza mnie jeszcze czujniejszym spojrzeniem. Odbywa swoją lekcję, a jakiś czas później wracamy do spokojnej rozmowy:
- I jak było? - Interesuje mnie efekt doświadczenia. - Obyło się bez krzyczenia?
- Etiuda i gamy bez. Ale interwały i koncert już z krzykiem.
- A dlaczego?
- Bo grałam sobie, a pani profesor do mnie: "Zaakcentuj!" No to zaakcentowałam. "Ale nie tutaj!" No to zaakcentowałam tam gdzie trzeba. "Ale nie tak, zawibruj!" No to zawibrowałam.
- I coś mówiła pani po tym wszystkim?
- Że rytm jest inny.

Ciekawe co mówiła pani profesor ostatnio, gdy córeczka przyszła na lekcję bez nut. Dobrze, że przynajmniej o zabraniu skrzypiec już w aucie sobie przypomniałam.

20:06, mammouth
Link Dodaj komentarz »

- Mamusiu... - budzi mnie pewnego deszczowego, bardzo wczesnego ranka szept niemalże przyklejony do mojego zaspanego ucha. Aż czuję na twarzy jego ciepło. - Jedziemy dziś na wycieczkę, cieszysz się?
Cieszę się, że ja nie jadę. Wycieczka szkolna. Terenowa. Nad jezioro. Deszcz. Świt. Październik. Świadomość dociera do mnie bardzo powoli. Mogłam jeszcze parę minut pospać. Mogłabym, ale:
- Przywiozę ci żabkę...

19:27, mammouth
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 października 2017

Letnie półkolonie w NOSPR już zaczęły się bardzo dobrze, gdy wejście do imponującej siedziby okazało się w nieco innym miejscu niż głosiła oficjalna informacja. I do wielkiego wejścia córeczki koniecznym było zaangażowanie nie tylko obsługi półkolonii, ale również ochrony. Jeszcze ciekawiej było z pierwszym popołudniowym wyjściem, gdy po porannym poszukiwaniu służbowych drzwi, tym razem przyszło mi zmierzyć się z wnętrzem. Godnym nagród co najmniej filmowych, bo właśnie jak najbardziej filmowe skojarzenie miałam już po sforsowaniu pierwszego przejścia przez schody (nie, winda zdecydowanie nie, uprzejmie dziękuję) i kolejnych drzwi, znajdując się w korytarzu rodem z Matrixa, gdzie kolejne drzwi prowadziły do kolejnego korytarzyka z drzwiami, identycznego z poprzednim. W którymś z korytarzyku zastałam inną mamę, podobnie zdezorientowaną i zdesperowaną by nie otwierać już niczego, grożącego obłędem. Jak w filmie przydała się zapamiętana rano sztuczka ze zwalnianiem jednej z blokad i szczęśliwie udało nam się pułapkę opuścić. Pokonując tę trasę w kolejnych kolonijnych dniach za każdym razem opędzałam się od owego dziwnego uczucia z pierwszego razu. 

A jeden z ostatnich dni był zarazem jednym z najciekawszych, jako że dzieci, jak na miejsce przystało, przemieniły się w prawdziwych twórców i zainspirowane przez wielkich, samodzielnie produkowały wymyślane przez siebie instrumenty. I jakie było moje serdecznie zdziwienie na widok porzuconych licznych grzechotek, tekturowych gitar i bębenków oraz - przede wszystkim - wielkiego kłębowiska splątanych peszli i węży tworzących upiorną, przypominającą podwodny świat, kolorową instalację. I, muszę przyznać, pomyślałam sobie perfidnie, jak też ucieszą się rodzice autora owej instalacji, gdy przyjdzie im targać ją radośnie do domu by go natychmiast skutecznie zagracić. I jakie dopiero było moje zdziwienie, gdy po paru minutach dotarło do mnie, że to właśnie JA jestem tym SZCZĘŚLIWCEM i po kolejnych paru minutach, to JA bezradnie stałam obwieszona węzłem kałamarnicy z ośmiornicą, szumiącym, grzechoczącym i dającym o sobie znać na wiele różnych nieoczekiwanych sposobów. I to właśnie na mnie wskazała moja córeczka z dumą, mocno kontrastującą z uczuciami, które próbowałam w sobie nazwać:
- Tak wygląda mama artystki!

Nieźle wygląda.

21:21, mammouth
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 września 2017

Siedzę z córeczką u dziadków, trwają ustalenia logistyczne. Każdy usiłuje przeforsować swoją wizję wydarzeń, włącznie z najmłodszą uczestniczką rozmowy.
- Jak już przyjedziesz, mamo, tym swoim wypierdkiem...
- Misiu, to nie jest eleganckie słowo, wolałabym abyś go nie używała.
- Dobrze. Więc jak już przyjedziesz tym swoim małym koromysłem...

Ku osłupieniu dziadków.
A mojej radosnej wspomnieniowej refleksji.
Gdyż to piękne staropolskie i absolutnie zapomniane słowo ma swoją historię w naszej rodzinie, gdy parę lat temu wspólnie z Podlasiakami nadaliśmy mu specyficzną definicję, czegoś absolutnie od rzeczy. Bez sensu. A nawet wbrew. I jak mi się właśnie przypomina, ostatnim koromysłem była w znaczeniu ogólnym żona. Ale również wielki tir, którego jadąc na Śląsk kawalkadą nie umieliśmy przeskoczyć.

Jak znalazł, tu i teraz.

21:39, mammouth
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 września 2017

Napięcie przedurodzinowe stopniowo rosło, aby w przeddzień osiągnąć poziom kulminacyjny. Zwykłe sobotnie zadania przeszły na dalszy plan, priorytetowe okazały się zakupy, obejmujące kilka dobrych dziesiątek cukierków dla wszystkich możliwych koleżanek i kolegów. Tatuś przeżył już swoje w sklepie, gdy przy każdym regale znajdowało się coś do okolicznościowego nabycia. By następnie zdenerwować się na temat nieposprzątanego pokoju, paru niegrzecznych zachowań oraz odegrania ćwiczonego koncertu a-moll i etiudy zdecydowanie nie w stylu Paganiniego. I efektownego zakończenia biegiem po schodach, skutkującym uderzeniem się w i tak już dramatycznie wyglądający palec. 

I gdy wydawało się, że dzień jakoś szczęśliwie udało się nam wszystkim przeżyć, niedobre emocje wyciszyć, pretensje załagodzić, parę fundamentalnych spraw przywołać, córeczka na ostatniej prostej w stronę łóżka zechciała się jednak zatrzymać i z wyrzucić to, co zalegało najmocniej:
- Naprawdę nie wiem dlaczego tata nie chciał mi kupić paróweczki.

21:17, mammouth
Link Dodaj komentarz »

- O, zobacz, misiu, tu obudziły się jakieś zwłoki - dobiegło mnie po ciężkiej nocy, po żołądkowo jeszcze cięższym dniu radosne wezwanie tatusia w stronę poddasza. Na mój widok, jak zgaduję. Jednak dopiero rzeczowa odpowiedź, która nadeszła, przywołała mnie do przytomności szybciej niż cokolwiek innego:
- Zwłoki się nie budzą...

Jestem w domu.

21:00, mammouth
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 września 2017

- Dominiko, jaka ty jesteś już duża! - Powitanie, jakie spotkało pewnego ranka Dominikę w mojej pracy zupełnie niespodziewanie spowodowało wyłączenie jej codziennego otrzaskania, że tak kulturalnie posłużę się w tym miejscu eufemizmem. Zakłopotanie towarzyszyło nam jednak tylko do momentu zamknięcia za sobą drzwi.
- Nie lubię takich pytań. - Powracamy z naturalną zmierzłością i wygadaniem.
- Ale dlaczego? Są przecież bardzo miłe. - Bronię nie tylko koleżanek, ale i pewnych bardziej obiektywnych zasad.
- A co miałabym na nie odpowiadać?: "Ale urosłaś!" - Dziękuję, dziękuję. "Jakie masz długie włosy!" - Jem kapustę!

10:01, mammouth
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 34