RSS
piątek, 19 października 2018

Mając swój nieimponujący, ale jednak wiek, siłą rzeczy nie mam pojęcia jak to jest być dzieckiem w wielkim sklepie. Pamięć o braku rzeczy do kupienia odchodzi nie tylko wraz z pokoleniami, ale również wraz z przyjemnym przyzwyczajeniem do tego co jest. Taka gorzka refleksja nasuwa mi się tutaj w związku z wartościami o charakterze nie tylko materialnym, do których dzięki dobrodziejstwu ostatnich czasów zdążyliśmy przyzwyczaić się tak dobrze, że aż niezauważalnie, i obyśmy przez tę znieczulającą przyjemność nie musieli za niektórymi tęsknić. Ale dzisiaj znowu mimo wszystko nie o tym. O tym, że fascynującym uczuciem musi być znaleźć się w świecie, w którym jest wszystko. I cieszyć się jak dziecko. A może przez ten bagaż doświadczenia, my pokolenie przełomu, jednak trochę przeczuwamy jak to jest?

Znajdując się z córeczką w wielkim sklepie z konieczności podchodzę zadaniowo, wyłuskując z niego co potrzebne. Córeczka chłonie tymczasem po swojemu. I gdy mnie kończą się zadania i cierpliwość, ona bez najmniejszego znużenia z morza dóbr i badziewia wyławia coś, co mnie w żadnym przypadku nie przyszłoby do głowy. Mimo jako takiego poziomu fantazji, który przecież mam. I gdy ona wyławia z kosmicznym entuzjazmem ogromne słoneczne różowe okulary, ja przez dłuższą chwilę muszę walczyć z proszeniem o ich założenie. A gdy wreszcie się poddaję i zakładam dziwię się sobie i swojemu bezsensownemu uporowi, gdyż widok szczęśliwego dziecka jest wart wszystkiego. Zwłaszcza z rozczulonym:
- I co, różowiej?

21:17, mammouth
Link Dodaj komentarz »

Przełamując jesienną aurę i nastrój wyjmuję z szafy czerwony sweterek, który zostaje zauważony już przy śniadaniu.
- O, znam ten sweterek, jest fajny. - Zaczyna się dobrze, lecz córeczka przedkłada nad wszystkie inne takie sytuacje, w które może coś od siebie wnieść: - Ale mogłabyś wymienić w nim ten ostatni guziczek bo jest blady.
Przez chwilę rozważam w myślach, czy w takiej sytuacji nie wymienić w szafie całego sweterka, temat jednak rozwija się w bardziej kolorową stronę:
- Mogłabyś wymienić wszystkie na takie perełki jak w tym musztardowym. I miałabyś musztardę i keczup!

08:58, mammouth
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 września 2018

- Wiesz, misiu, jakie mamy plany na dzisiejsze popołudnie? - Zagajam pokojowo i dyplomatycznie w przeddzień imprezy urodzinowej córeczki, mając niestety doskonałą świadomość jak wygląda poziom czystości i porządku w jej królestwie. Jest to temat niezwykle żywy i wrażliwy. Wychowywanie na tym odcinku wciąż napotyka na konsekwentną odporność, wyrażoną jasno sformułowaną deklaracją przypiętą do tablicy korkowej: Mądrzy ludzie żyją w brudzie.
- Tak, wiem. - Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, w miejsce zwyczajowych słownych przepychanek, zakończonych zwykle najwyższą amplitudą emocji, reakcja jest co najmniej równie pokojowa. - Przecież musi być ślicznie na przyjście moich koleżanek.

Ważę w myślach słowa i wnioski, i tłucze mi się z hukiem jedna myśl: a moich to już nie?

11:22, mammouth
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 września 2018

Niedawna sytuacja upewniła mnie co do jednej kwestii: my kobiety mamy poczucie wartości wpisane w sposób naturalny. Jeśli coś się z nim dzieje po drodze, musi być wynikiem zewnętrznych doświadczeń. Tę prostą prawdę dobrze jest znać.
- Mamusiu, a Mateusz - [starszy z kuzynów, niekwestionowany bohater w oczach mojej córeczki] - zapytał mnie ostatnio, kiedy zacznę się malować.
Kuzyn w tym roku osiągnął pełnoletność, zainteresowanie należy potraktować jak najbardziej poważnie. Z powagą, ale i czystą ciekawością interesuję się więc dalszym ciągiem konwersacji:
- O, i co mu odpowiedziałaś?
- Że co ja jestem, ściana??

14:00, mammouth
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 września 2018

Na ten dzień nasza córeczka wbrew wszelkim powszechnie panującym nastrojom czekała od połowy sierpnia, już w ostatnich dniach lipca domagając się zakupienia potrzebnej do klasy szóstej wyprawki. To skądinąd dobrze gdy dzieci lubią szkołę więc z szacunkiem staraliśmy się emocjom za bardzo nie przeszkadzać. I gdy po wszystkim odbierałam swoją córeczkę bardzo ciekawa byłam wrażeń.
- No fajnie było - odpowiada wyczerpująco zagadnięta. I dopytując co dokładnie, w pierwszym momencie omalże żałuję zagadnięcia:
- Robiłyśmy Gadzince psikusy!
Gdyby nie fakt, że wiem kto to Gadzinka i że ze spokojem przyjmuję jej pseudonim, zapewne temat drążyłabym w innym kierunku, intrygują mnie jednak psikusy.
- No, chowałyśmy jej rzeczy, piórnik, zeszyt, a potem schowałyśmy jej tornister. A pech chciał, że Gadzinka chwilę wcześniej wszystko sobie do niego powkładała...

Rzeczywiscie pech. Upewniam się na wszelki wypadek czy na pewno wszyscy bawili się tak samo dobrze i ruszam z wyobraźnią, jaki to super dzień.

17:51, mammouth
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 września 2018

- Z warzywem! - Wołam z głębi domu w stronę kuchni, gdzie o poranku przygotowuje się dla mnie śniadanie do pracy, którego to śniadania nie wyobrażam sobie bez obowiązkowego ogórka czy pomidora. 
- Co? - Odzywa się kuchnia ustami tatusia, który również nie jest zwolennikiem tego rodzaju komunikacji. Można by tak przekrzykiwać się bez końca, jednak z pomocą w dogadaniu się spieszy rodzicom niezawodna córeczka, opowiadając się po stronie sytuacji jasnych:
- Mamusia chce, żebyś się zważył. I dał taki komunikat: "zważyłem".

08:15, mammouth
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 września 2018

Zwiedzaniu pięknych wakacyjnych okolic, śladami wielu takich jak my, fotografujących z zachwytem ten sam bądź prawie ten sam urywek świata co my, towarzyszą chwile całkowitego oderwania od obranej ścieżki i zaskakujące zauważenie takiego detalu, jak przycumowana w wielkim porcie łodzi wielkich gabarytami i bogactwem maleńka łódka z wiosłem, upstrzona wszystkimi kolorami świata i przypominająca pływającą paletę malarską, zmuszając tym samym do swego rodzaju ontologicznego zastanowienia. I gdy, nie zważając na pełne zdziwienia spojrzenia postronnych, próbuję sfotografować właśnie ją, jakby na przekór tym wszystkim wyeksponowanym królom i królowom mórz, córeczka wpada w trans egzegetyczny i ze swobodą objawia nam ukrytą prawdę:
- Ta łódka należy do jakiegoś artysty, który jak nie ma weny to chlapie na wszystkie strony. I ostatnio chlapał białym.

I od razu patrzy się inaczej.

21:35, mammouth
Link Dodaj komentarz »

- Tatusiu, czy możesz mi kupić loda?
- Wolałbym żebyś zjadła coś bardziej konkretnego.
- OK, to powiem konkretniej: czy możesz kupić mi zamrożone zmiksowane dary natury ze źródlaną wodą w waflowym opakowaniu?

21:14, mammouth
Link Dodaj komentarz »

- Mamusiu... - z surrealistycznego snu o pogodnym wyjmowaniu z wnętrza ciała jego fragmentów wyrywa mnie nieco bardziej obudzona córeczka, która, jak się okazuje, śniła nie mniej owocnie. - Czy jak ktoś umrze w jakiejś pozycji to już tak zostaje?

Tego rodzaju pytania nie można pozostawić bez odpowiedzi, nawet w zaawansowanym stopniu nieprzytomności, silę się więc na wyczerpującą odpowiedź o tym, że da się dostosować człowieka do trumny, a nie odwrotnie. Fantazja jedenastolatki mimo pory dnia wymyka się jednak w tę drugą stronę:
- No bo jeśli się jednak nie da to go kremują. I dodają do bitej śmietany. I można mieć lody z pradziadkiem! A jeśli pradziadek miał słodką grupę krwi...

To już się nie dowiedziałam co, gdyż jednak wolałam natychmiast wstać. 

21:01, mammouth
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 lipca 2018

Kwestie kobiet i wieku od zawsze budziły emocje. Tak dawno, jak i skutecznie przyzwyczaiłam się do odmawiania mi realnego stosunku wieku do wygladu, na korzyść tego drugiego, i w zasadzie chyba nie zwracam już uwagi na podobne komentarze. Zapewne do czasu. Córeczka tymczasem jeszcze widzi świat w odwrotnej perspektywie i lubi być postrzegana nieco bliżej klasycznej definicji prawdy. Lub też nawet nieco poza nią.

- Byłam dzisiaj z dziadkiem w banku - relacjonuje mi pewnego razu z zapałem - i jak dziadek załatwiał jedna pani dała mi taką książeczkę i kolorowankę. I zapytała czy umiem czytać. Powiedziałam jej, że idę do szóstej klasy. I miała taką dziwną minę. - Córeczka zawiesza się na moment, a ja widzę jaki niesmak wywołała w niej ta dramatyczna historia. Ale nawet w najbardziej odjechanych snach nie dopisałabym takiej pointy: - Ja w sumie też mogłam ją zapytać czy umie czytać.

18:52, mammouth
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38